O firmie

Nasza firma działa od pewnego czasu. W sumie jest dobrze, tyle, że ostatnio wpadł w ręce naszemu szefowi najnowszy Rocznik Statystyczny. A czytać to nasz szefunio lubi. Czyta wszystko co wpadnie mu w ręce. Bardzo na przykład lubi czytać etykiety. Sprawdza czy aby produkty niezbyt szkodzące nie są, wtedy do ust tego nie weźmie i na nas wrzeszczy, że nas „panie tego trują” i takie tam. No tak, troszczy się o nas.

Czyta więc ten Rocznik i czyta, a musicie wiedzieć, umysł ma nasz szef nie od parady. A i pamięć z czasów szkolnych całkiem niezłą (kiedyś to uczono!), poczytał, poczytał, nagle wstał i nic nie mówiąc odłożył go na półkę zasmucony prawdziwie.

Minął dzień, dwa … Widzimy wyraźnie, że coś nie teges, więc pytamy:

- Co się stało szefie?

On nic.

- Żona?

- Dzieci?

- Może coś ze zdrowiem? Chociaż nie, bo siły w nim, że ho ho.

Nic. Machał tylko ręką, wiecie tak jakby muchę odganiał, ale much wtedy nie było.

Wreszcie któregoś dnia, chyba w poniedziałek, nagle przemówił.

- Źle – mówi – niedobrze.

- Ale z czym szefie.

- Czytałem i już wiem. Ludzi nam ubywa, no jest coraz mniej jakby.

- No tak szefie, ale to przecież jakby nie za naszą sprawą, nie?

- Nie – przerwał – to nie to.

- A więc konkurencja? Wie szef, jak trzeba to my … tego, tam …

- Nieee – powiedział przeciągle – nie!

Trochę nam ulżyło, bo już myśleliśmy… ale nie!

Na szczęście nasz szef to chłop bystry i  zaradny, to mu trzeba przyznać. Nie trwało długo jak wstał poweselał i ku naszemu zdumieniu wykrzyknął (a musicie wiedzieć, że w naszym zawodzie w zasadzie się nie krzyczy):

- Wiem co zrobimy! Weźmiemy ich śmiechem!

- Ale jak szefie i kogo szefie!?, kogo!? – i my pierwszy raz w pracy wykrzyknęliśmy ciesząc się, że szefowi humor wyzdrowiał.

- No wszystkich!

No i tak się zaczęło...

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl